Zostało nam 10 procent
Aż 90 proc. powierzchni Zakopanego jest podłączone do sieci wodnej oraz kanalizacyjnej. - Jest to jeden z najwyższych wskaźników w Polsce - tak ocenił na spotkaniu w Zakopanem sytuację wodno-kanalizacyjną gminy Stanisław Drzewiecki, prezes Izby Gospodarczej Wodociągi Polskie, która zrzesza ponad 80 proc. producentów wody pitnej w Polsce.
- Większość z tych 90 proc. zostało zrealizowane w ostatnich 6-7 latach - zaznacza Dariusz Latawiec, prezes spółki SEWiK, która zajmuje się dostarczaniem czystej wody oraz odprowadzaniem ścieków z zakopiańskich domów. Od 2000 roku podłączonych do sieci wodnej i kanalizacyjnej zostało 1500 domów. Ogółem podpiętych jest 6400 użytkowników. W kolejce czeka jeszcze prawie 700.
Firma, która w tym roku obchodzi 100-lecie istnienia wodociągów zakopiańskich, w najbliższej przyszłości planuje dotrzeć z siecią na Gubałówkę. - Obok kilku domostw na Cyrhli jest to jedyne miejsce w Zakopanem, gdzie nie ma jeszcze kanalizacji - zaznacza prezes. - Jeżeli wszystko pójdzie dobrze i dostaniemy pieniądze z funduszy spójności, dojdziemy na Gubałówkę za trzy lata. Jeżeli jednak funduszy nie będzie, może to potrwać nawet do 2015 roku. Na dziś sieć kanalizacyjna doszła do 1/3 góry. - Prace toczą się wolno, bo odbywają się na bardzo trudnym terenie. Problem stanowi przede wszystkim rzeźba terenu. W ubiegłym roku podpięty został teren Kotelnicy. Następna w kolejce jest Furmanowa.
Pomimo znacznych sukcesów firmę czeka jeszcze wiele pracy. - Przede wszystkim powinniśmy się zająć stworzeniem systemu monitoringu, tak aby śledzić nieszczelności szczególnie systemu odprowadzania ścieków, a także nielegalnych przyłączów do sieci doprowadzającej czystą wodę - mówi Latawiec. W przyszłości firma chce również zainwestować w program edukacyjny, tak aby podnieść świadomość społeczeństwa w kwestii działania oczyszczalni i zanieczyszczenia ściekami środowiska.
- Ludzie muszą się nauczyć, że do kanalizacji nie powinno się wrzucać kaloszy, ani nawet małych patyczków do czyszczenia uszu, bo to i tak wszystko wypływa w oczyszczalni, a nie znika - podkreśla Dariusz Latawiec.